Wczoraj przeprowadziliśmy z bratem wielkie sprzątanie. W wyniku sprzątania odzyskaliśmy ponad 50GB utraconej powierzchni dysków.
Teraz przydałoby się jeszcze żeby ktoś poodkurzał. Ale najpierw chyba trzeba będzie wyrwać chwasty. Bo już od dawna rosną w kątach. 🙂
Category: Blog
Druga czterdzieści trzy.
Skończyłem portfolio.
Zapraszam do zabawy. 😉
Znowu zmiany.
Tym razem na biurku.
Monitor powędrował na drugą stronę. Nie mam 2 tysięcy na nową “dziewiętnastkę”, a ta zaczyna już wykazywać oznaki zmęczenia tym, że kilkanaście razy dziennie ląduje na niej kilkukilogramowy kot skaczący z segmentu.
Teraz będzie sobie musiał poradzić inaczej. 🙂
Genialny programista.
Brat mnie dziś rozbawił do łez. Opowiedział mi bowiem o genialnym programiście ze szczecińskiego WIPSa, który wygrał jakiś duży konkurs na tegoż właśnie genialnego programistę. Nagrodą w konkursie była sława wszechpolska oraz pakiet drogiego oprogramowania ze stajni Małego Miękkiego.
Zwycięska praca przedstawiała mizerną, szarą “planetę” (kulkę znaczy, lekko pomarszczoną) obracającą się na środku czarnego ekranu. Wokół “planety” kręcił się ambitnie mizerny, szary “księżyc” (kto widział Księżyc ten wie, że jest to owszem kulka, ale ani mizerna, ani szara – no chyba, że z bliska). Wszystko to działało z prędkością jakichś 10 klatek na sekundę. Ruch wydaje się płynnym gdy klatki pędzą przez sekundę dwudziestopięcioosobowymi grupami.
Można więc bez przesady powiedzieć, że zwycięska praca, niczym wiersze Marii Konopnickiej przedstawiała sobą obraz nędzy i rozpaczy. Dlaczego? Bo takie rzeczy to robili 10 lat temu moi o 10 lat od tego pana młodsi koledzy. Na 100x wolniejszych komputerach.
Tylko u nich to wszystko kręciło się płynnie. I księżyców było więcej. 🙂
Szlachetne zdrowie.
Dziś już zdrowy. Tylko niewyspany.
Trzeba by (pociera kobitki innymi słowy) wymyśleć jakiś sen w pigułkach. Tylko żeby działał szybko.
Bo ja nie mam czasu marnować sześć godzin dziennie na tak nieproduktywne zajęcie.
Szef kuchni.
Szef kuchni to bardzo odpowiedzialne zajęcie, polegające między innymi na eksperymentowaniu w celu odkrycia nowych, wyszukanych kombinacji smakowych, które następnie można wprowadzać do codziennego jadłospisu.
Brat podejmuje się tego z nieskrywanym poświęceniem. Dzisiaj na przykład odpadła w testach herbata z chrzanem.
Śniadanie mistrzów.
Dzisiaj Dzień Pączka. Matka zanim poszła do pracy przyniosła więc kilka brązowych, okrągłych, obślinionych.
Zjeby dostała za to okrutne, bo skoro już była w sklepie mogła też kupić chleb. 🙂 Nic to. Po chleb poleciał brat, a do matki poleciał sesemes z przeprosinami i bardziej stosownym “dziękuję”. Nie ma bowiem nic lepszego niż pączki z gorącą herbatką. 🙂
Chyba, że jest. To ja bym poprosił. 😛
Kawałek historii.
Czego to ludzie w internecie nie znajdą?
Pozmieniało się odrobinkę.
Co widać na pierwszy rzut oka. Chyba, że ktoś ma słabsze, wtedy proszę rzucić po raz drugi a nawet i trzeci. 🙂
I jak to zwykle ze mną bywa, “większa połowa” jeszcze nie działa.
Będę się starał systematycznie uruchamiać kolejne części witryny, jednak nie podejmę się określenia terminów. Wiadomo. 🙂
Fajnie…
…korzysta się z internetu gdy transfer oscyluje w granicach 40-50KB/s. Zwłaszcza jeśli płaci się za 12KB/s. 🙂