Czas wracać powoli.

Szaleńcza gonitwa skończona. Terminy dotrzymane. Godziny pracy wracają do normy. Wstręt przed komputerem jakby zanikał. Wulkany na ryju spowodowane nadmiernym wystawianiem owego na promieniowanie od monitora powoli wygasają. Jedynie z nielicznych wycieka jeszcze lawa, ale expedycje wulkanologów rozjechały się już do domów. Nawet na zewnątrz czasami wychodzę. Choć słońce razi okrutnie, więc wymykam się wieczorami. 🙂
Teraz będę nadrabiał…

2 Comments

  1. No zaś, No, kurde, zaś!!! 😛

  2. Wieczorami? Moon – już z nicku pasowało, a właśnie jakbyś potwierdzał 🙂
    Octavo: kołkiem, kołkiem, ja zacznę srebro topić 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *