Siedząc sobie w poczekalni do “Poradni Rehabilitacyjnej” (tak się ładnie nazwali) ze zdziwieniem obserwowałem na ile sposobów może popsuć się człowiek. Temu latarenka, tamtemu lata noga, innemu w ogóle wszystko wisi. (to w pewnych sytuacjach faktycznie może być problem)
A mnie będą podłączać do prądu, żeby mi noga nie odpadła. 🙂
14.10.2004 at 15:09
Czy to już…? Jak było…?
14.10.2004 at 15:10
Jeszcze nie. Od poniedziałku przez dwa tygodnie będę biegał. 🙂 Żeby mi się tylko jajka nie usmażyły, bo niedaleko mieszkają od przyłączenia nogi do… tułowia. 😉
14.10.2004 at 15:11
(tutaj Tritek powiedział coś takiego – cytat z pamięci)
No to na prądy w gumowych majtkach biegaj. Dla lepszej izolacji.
14.10.2004 at 15:11
Popieram Trite, a Ty, Moon, podziwiaj, jak się o Ciebie troszczymy… 😛
14.10.2004 at 15:12
A no podziwniam, podziwiam. Tylko mnie troche majty uwierają… 😛
14.10.2004 at 15:12
Moon – w te tematy, to się musimy oboje na prozę przestawić. Już nawet nie te carpety, ale się panny nie mogą w takiej sytuacji nam rozlewać nigdzie. Tu tylko chyba receptualne zalecenie lekarskie pasuje: „Prąd dla utrzymania nogi wskazany. Zasilanie dwufazowe zabezpieczyć. Szczecin i okolice na obwody awaryjne przestawić.” Moon – serio, teraz to i ja współczuję.
14.10.2004 at 15:14
Bo ja wiem? Sadzone w bawełnie może być dobre. 😉
14.10.2004 at 15:14
Cordian: Coś się na Ciebie dzisiaj moderatorzy uwzięli i moderują starannie jak lustratorzy prezydenta. Gdzie nie zajrzeć tam Twoje commenty się w środku listy zjawiają. 🙂 Może nie opłaciłeś ekhm, członkostwa?
A co do nogi, to spokojnie. Ledwie ścięgno naderwałem z lekka na treningu. A że to chyba z piąty raz w ciągu 3 miesięcy to by trzeba porządnie zagoić, bo się nigdy nie zrośnie.
14.10.2004 at 15:15
Gorzej jak sie guma stopi od temperatury i przywrze… uuuu… az mnie zabolalo. Ale wtedy moze sie dobrze zgracie z octavo – ona z wielkim ‘gdziesiem’ i ty z gumowym ‘ktosiem’ 😉
14.10.2004 at 15:15
Ganzz, ja rozumiem, że się prosisz u mnie, ale że się prosisz też u innych? Wiesz, ja jestem subtelna, jak Ci trzasnę, to bedzie sama przyjemność, ale jak Ci Moon przykopie wyleczoną nogą, to moż być problem… :-)))
14.10.2004 at 15:16
Ja to sobie myślę, że Ganzz siedząc gdzieś za oceanem specjalnie podjudza, co by więź braterską, porządną nawiązać. Wiadomo im większa odległość, tym więź musi być silniejsza. A co się lepiej niesie niż głęboka, stale podsycana nienawiść? 😉
14.10.2004 at 15:16
Moon, prundem, prundem go 🙂
14.10.2004 at 15:17
Laciem! 😛
14.10.2004 at 15:17
Widzę, Ganzz, że zupełnie nie musisz się o tą więź martwić. Wszyscy Cię darzą głębokim uczuciem. :))
14.10.2004 at 15:17
Ja tez was mocno caluje!