Nareszcie burza… Z piorunami… I zapach rozpuszczonego w deszczu lasu… Mrrr…
Gdyby tak było all the time… Byłbym najszczęśliwszym z ludzi…
Notatki z życia wyjęte.
Nareszcie burza… Z piorunami… I zapach rozpuszczonego w deszczu lasu… Mrrr…
Gdyby tak było all the time… Byłbym najszczęśliwszym z ludzi…
12.10.2004 at 17:38
Tu był jakiś głupi komentarz, ale oczywiście go wcięło.
A reszta dyskusji odnosi się właśnie do niego. 😐
12.10.2004 at 17:38
No niby podobne, a jednak nie to… 🙂
12.10.2004 at 17:38
Zdecydowanie nie to. Ale zapach mokrych konwalii na biurku…?
12.10.2004 at 17:39
Teoretycznie rozważając wydają się pociągające. Ale zamoczą klawiaturę. Albo stos notatek. Cycuś… No i jeszcze jeden problem. Nie lubię zabijać kwiatów. Ale mokre konwalie w lesie – to by było to.
12.10.2004 at 17:39
Do lasu daleko… Ale kupiłam dziś bukiecik 🙂 Nie powstrzymałam się… Pomimo że wiem, że już nieżywe.
12.10.2004 at 17:40
Ja mam las o 2 rzuty mokrym beretem od domu. Chodzę więc kiedy mogę, karmię komary, głaszczę drzewa. (niemalże jak prof. Ciekawski, ciekawski, awski…) I konwalie też w nim mam. I oglądam. Ale nie zabijam. Niech sobie żyją. Urwę jak będzie dla kogo. Wtedy zrozumieją. 🙂
12.10.2004 at 17:41
Ja mam obok park, ale bez konwalii… Są hodowlane tulipany i róże, ale nie zrywam 🙂 Nie mam dla kogo, czy cóś… 🙂