Po pokoju lata mucha (zielony metalic). Siada na klawiaturze, na monitorze, na rękach. Bydle jakieś oswojone, bo zupełnie się nie boi. No to się zjeżyłem. Zacząłem ją ganiać z zamiarem złapania i wyrzucenia za okno. Ale skubana tak zawsze siądzie, że ni cholery nie mogę jej capnąć.
Po dziesiątej próbie brat mówi “Dobra, ja ją złapię”, wstaje z wyrka, łapie muchę w locie i wywala za okno.
Obraziłem się. 😐
14.10.2004 at 14:46
Na tapczanie leży brat,
nic nie robi, taki chwat,
Smętnie muchę gania Moon,
Gada do niej: a kysz, woon.
A Brat: Dobra ja ją złapię,
Wstanę z wyrka i uchapię,
Jako rzekł, tako i zrobił,
I ją oknem oswobodził.
Wniosek spływa, morał jaki?
Lepszy brajdak, nawet kiep,
Niż z sufitu dla much lep.
14.10.2004 at 14:46
Ja też się obraziłam :> To była mucha plujka śmietnikówa – zielony metalic, bo niższa ranga – przeze mnie wysłana celem obadania słynnego już. Widocznie ją jeszcze coś zainteresowało, cholewcia, została dłużej, i naraziła się na takie traumatyczne przeżycia! Jest w szoku, i co gorsza – nie mówi :/
14.10.2004 at 14:48
Octavo, straszne, to ja może też coś o niej:
byłam Ci ja mucha plujka,
od Octavy green-met frujka.
już badanie dokończone,
już odlatam w swoje stronę,
aż tu widzę blog u moona,
no to dawaj read dzieciuna.
ależ były teksty w banie,
więc się zapatrzyłam na nie
i wtem facio jak nie walnie,
zdechnąć przyjdzie mi realnie
tak myślałam sobie, lecz
poszło bokiem, to ja precz.
moon chce capnąć mnie, to widzę
a ja w bok i z moona szydzę.
w końcu zmęczy się psubratek,
a wtedy ja: myk do chatek.
i tak zapatrzona strasznie
nie dostrzegłam: jak nie praśnie,
I w te okno mnie kopnęli,
gówno, a nie się przejęli.
a ja mucha green-met frujka,
więc do domu daję zwójka.
teraz przy octavie siedzę
traumę, szoki sobie biedzę,
że nie mówię? co wy wiecie,
dupa, nie tam zrozumiecie.