Lokalna impreza pod oknem okazała się Mistrzostwami Polski w Biegach na 10000m.
Moje na nią wyjście o godzinie dziewiętnastej z minetami zakończyło się o szóstej rano.

Więcej już nie będę pisał. Przyciski czegoś strasznie huczą dzisiaj.

A oki jak piekły, tak pieczą. Zupełnie spacer problemu nie rozwiązał. Za długi. A jak mawiają murzynki i wierzyciele – co za długi to niezdrowo.
Teraz jeszcze tylko Beksiński mnie czeka i przy sprzyjających warunkach może sobie w końcu pośpię.